— A jakże mam mówić? — zapytała Basia ze strachem.
— Po prostu „Jerzy”, a jeszcze lepiej „Jurek”. On mówi o tobie „Basia”.
— On... Mówi... „Basia”?
— Trzymaj się, bo zlecisz z muru! — zawołała Ewa. — Co ci się stało?
— Nic... Nic...
A ma pożegnanie uściskała Ewę jeszcze goręcej niż przy powitaniu, chociaż też nie było po temu filozoficznej racji.
Ewa rozmyślała głęboko, albowiem potężna jej głowa nie mogła trwać w bezczynności. Wynikiem tej zadumy było niespodziane pytanie, skierowane do Jerzego.
— Jureczku, powiedz mi, jak powinien być odziany mężczyzna do ślubu?
— A czy ja wiem? Jeden wdziewa frak, drugi czarny, pogrzebowy strój. Po co ci ta wiadomość?
— A w czym ty będziesz brał ślub?