— Może mi się tak tylko wydawało, ale skąd ty o tym wiesz, skoro się jej nie przyglądałeś? — rzekła Ewa szybko i jeszcze szybciej wybiegła, albowiem ujrzała w jego oczach śmierć nagłą i niespodziewaną.
Podobnemu śledztwu została później poddana panna Barbara, która uścisnęła Ewę goręcej niż zwykle, czemu brakło filozoficznego uzasadnienia.
— Ach, jak u was jest miło, mój Boże — mówiła z zapałem, sponad którego unosiła się para jak nad gorącą wodą.
— U nas zawsze jest miło. Pani Zawidzka jest najlepszą kobietą na świecie. Szkoda tylko, że Jerzy czuł się jakoś nieswojo. Nie zauważyłaś, że był dziwnie blady?
— Nie zauważyłam — odrzekła Basia szybko. — Oglądałam z takim zainteresowaniem obrazy, że nawet nań nie spojrzałam.
— To dobrze, bo coś mu się zrobiło z prawej strony ust. Jakaś zmarszczka czy coś takiego...
— Jaka zmarszczka? Co ty opowiadasz, Ewuniu! Nie widziałam żadnej zmarszczki... Zresztą pan Jerzy ma przepiękne usta...
— Ach tak? Muszę się lepiej przyjrzeć... A obrazy?
— O Boże! — zawołała Basia, podnosząc obie ręce ku niebiosom. — Pan Jerzy to genialny malarz!
— Czemu mówisz o nim „pan Jerzy”?