„A, to dlatego taka mądra...”, pomyślała Ewa.
Gdy została z nim sama, rzekła:
— Bardzo się cieszę, że się pani Zawidzkiej tak goście podobali. A tobie, Jureczku?
— Owszem... Podobali się...
— Pan Zawiłowski to wyborny typ.
— Aha... Wyborny...
— Ale czy zauważyłeś na twarzy Basi...
— Niczego nie zauważyłem, bo się jej nie przyglądałem!
— To dobrze, bo coś się biedactwu zrobiło nad lewym okiem. Jakiś guz czy coś?
— Jaki guz?! — krzyknął Jerzy. — Nie bądź złośliwa. Zła jesteś, że ona taka ładna. Może nieprawda? Czoło ma bez najmniejszej skazy, gdzieś ty ujrzała jakiś guz?