— Ale matka się przestraszy...

— Mamy nie ma, gdyż poszła na grzyby. O, już któregoś przyniosło...

Zjawił się kuzyn piegowaty na gębie.

— Hej, ty, Merkury308! — zawołał Ignaś. — Pędź do pana Rozbickiego z tą karteczką i przynieś odpowiedź.

— A jeżeli nie popędzę?

— Mama jeszcze nie wie, kto zakatrupił kamieniem indyczkę, ale dowie się wieczorem.

— Lecę! — wrzasnął piegowaty. — Ale to jest wymuszenie.

Nie minęło pół godziny, a piegowaty był już z powrotem. Ponieważ nie chciało mu się trudzić, więc owinąwszy kamień papierem, cisnął go przez okno do pokoju.

Adaś czytał szybko odpowiedź uczonego męża:

Pozdrowienie czytającemu. Wiersz dziesiąty i jedenasty III pieśni „Piekła” boskiego Danta brzmi w polskim przekładzie Porębowicza: