„Zapalił latarkę! — pomyślał Adaś, patrząc z ostrym wysiłkiem. — Ciemno mu tam...”

Po chwili usłyszał trzask gałązek pod ciężkimi stopami nieznajomego i niedbałe jego gwizdanie.

Drożyna wpływała do lasu jak strumień i wiła się wśród chaszczów. Przejście przez nie było sprawą trudną i niebezpieczną; dość było nadepnąć nieostrożnie suchą gałąź. Rozsądniej było przeczekać, aż się nieznajomy znowu zacznie oddalać. W zagajniku było ciemno; tu i ówdzie siał się księżyc przez rzadkie gałęzie jak przez przetak312. Adaś przebrnął wreszcie do skraju zarośli i przystanął, patrząc w zachwyconym zdumieniu: w niebieskiej poświacie widać było rozległą wodę, na której dnie leżało zatopione odbicie księżyca. Na niewielkim wzniesieniu nad wodą majaczył biały zarys niewielkiego domu, przed którym wyniosłe rosły drzewa. W jakimś oknie migotało czerwone światełko. Nad wszystkim wisiała gęsta, miesiącem313 przetykana cisza, dobra, słodka i pachnąca. Woda srebrzyła się jak ogromna ryba.

Nieznajomy, zmierzający ku domowi na wzgórku, przystanął i patrzył na cicho śpiącą wodę łaszącą się pieszczotliwie do księżyca.

„Nawet taki musi być wzruszony!” — pomyślał Adaś, przypadłszy do zroszonej ziemi wśród bujnej trawy.

W tej chwili cisza zaczęła się chwiać jak miękka, ciężka zasłona, lekko dotknięta. Przez srebrną wodę jak przez srebrny most poczęły płynąć niewyraźne głosy, tak polatujące jak zapachy od łąk. Adaś wstrzymał oddech i cały zmienił się w słuch: głosy były dalekie, niewyraźne, jakby uroczyste.

„Dziwne! Jakiś chór śpiewa...” — pomyślał.

Spojrzał w tę stronę, z której przylatywały owe głosy, tak cicho lecące jak puszyste sowy, i ujrzał zarumieniony odblask ogniska.

— Ach, to jakiś harcerski obóz! — ucieszył się. — Dobre sobie wybrali miejsce... Jest im tu wesoło, tylko rybom nie będzie bezpiecznie.

Na wodzie słychać było srebrzysty szelest. Po drugiej stronie zamajaczyła łódka, powoli w księżycu płynąca, cicha jak Charonowy314 prom, ci bowiem, co w niej płynęli, milczeli, oczarowani zapewne czarodziejstwem ślicznej nocy. Zdawało się, że będą łowić sieciami księżyc odbity w wodzie, więc nie chcą głosami spłoszyć tej złotej ryby z okrągłym łbem.