Garbaty człowiek zszedł do lochu, niosąc dzbanek z mlekiem i chleb. Drzwi pozostawił na ścieżaj334 otwarte, więc się w piwnicy uczyniło widno.

Spojrzał z litością na chłopca i rzekł:

— Jeżeli nie będziesz próbował robić żadnych awantur, rozwiążę ci ręce, abyś mógł jeść sam.

— Niech pan najpierw da pić tamtemu — poprosił Adaś błagalnym głosem. — Tamten umiera z pragnienia.

— Wszystko mi jedno, od którego zacznę.

Po chwili słychać było, jak nieszczęśliwy Francuz chłepce mleko.

Encore! Encore! — zawołał.

— Czego on chce?

— Prosi, aby mu dać jeszcze — objaśnił Adaś szybko.

— Dla ciebie zabraknie.