— Nie opłaci się, panie profesorze, bo rok się już kończy — zaśmiał się wesoło piekielnik.
Pan profesor chodził po klasie i nad czymś dumał. Widać, że walczył ze sobą, lecz nie zdzierżył. Z niepewnym uśmiechem zbliżył się do Cisowskiego i rzekł:
— Skoro jesteś taki ananas74, rozwikłaj mi jedno zagadnienie...
— Z największą przyjemnością, jeśli tylko potrafię...
— Sprawa jest taka: ubiegłej soboty napisałem trzy listy do trzech moich przyjaciół z prośbą, aby przyszli do mnie w niedzielę zagrać w preferansa75. To taka niewinna gra... No i żaden nie przyszedł. Nie tylko nie przyszedł, ale nawet nie odpisał. Czy jest jakakolwiek możliwość wytłumaczenia tego postępku? Rozumiałbym, gdyby nie odpisał jeden, ale dlaczego aż trzech? Jak to wyjaśnić?
Cisowski rozmyślał przez długą chwilę, potem rzekł:
— Żaden z tych panów nie mógł przyjść ani odpisać.
— Na Boga, dlaczego?!
— Gdyż, wedle mego mniemania, żaden z nich nie otrzymał listu.
— Poczta zbankrutowała? Bredzisz, młodzieńcze! Dlaczego żaden z nich nie otrzymał listu?