— Spokojnie, spokojnie! Po co łzy? Dawaj książki! Ile tego jest?
— Trzy... ale ja szukałem przez tydzień...
— Toś źle szukał! I przez łzy kiepsko się widzi.
— Kiedy ja już nie mogę... Jestem strasznie, strasznie nieszczęśliwy...
— Trzymaj się! Jeszcze raz ci mówię, małpiszonie, otrzyj łzy! Uśmiechnij się!
— Nie potrafię...
— Uśmiechnij się, mówię... A widzisz, że potrafisz. Wszystko tu jest porządnie zapisane?
— Tak, każdy grosz... Do kwietnia zgadzało się wszystko... W maju nie chce się zgodzić.
— Przyroda szaleje, więc i cyfry oszalały. W maju było najwięcej wpływów i wydatków, sądząc tak na oko...
— Sprawdzałem cały rok, ale w maju... O Boże! Zwariować można...