— Co?... Gdzie?...

— Tam... w cieniu... pod drzewami...

— Widzę... Ktoś się bardzo ostrożnie posuwa. Ktoś zapewne z domu?

— Nie, to nikt z domu... Swój nie posuwałby się tak ostrożnie.

— Widać nas... Pani ma białą sukienkę... Prędko za ten krzak!

Panna Wanda kocim ruchem zapadła za krzak, a Adaś przylgnął do ziemi tuż obok.

Jakiś gęsty cień o ludzkich kształtach przekradał się pod drzewami; zdążał w swoim czujnym pochodzie od lasu przez zarośla ku dróżce wiodącej w stronę domu.

— Skąd on idzie? — szepnął Adaś.

— Wyszedł z lasu...

— A co jest za tym lasem?