— Co to znaczy, co znaczy to „ha”?!

— Ja wstaję...

— Wandziu! — wrzasnął staruszek tak przeraźliwie, jak jeszcze nigdy w życiu.

Rozruch uczynił się w cichym domu, niepomiernie zdumionym, że i drugi brat, dotąd spokojny, zaczął używać ryku zamiast ludzkiego głosu. Słychać było dreptanie kobiecych stóp i głośne nawoływanie:

— Wandziu, prędzej! Na Boga, prędzej! Adaś umiera...

Do pokoiku wpadła pani Gąsowska i pochyliła się nad zatrwożonym i na zagładę skazanym Adasiem.

— Co się dzieje? — zawołała.

— Nic się nie dzieje! — odrzekł z goryczą profesor. — Ale on chce wstawać!

— Wstawać? O Boże, jakżeś mnie przestraszył... Myślałam, że umiera... Czemu chce wstawać?

— Żebym ja się położył!