— Nie bardzo. Głowa mi cięży191... Czy ja mogę wstać?
— Ani mi się waż! — krzyknął profesor. — Poleżysz kilka dni...
— A pan profesor nie spał wcale?
— To rzecz obojętna! Ja mogę nie spać nawet przez kilka nocy. Niedźwiedź jestem, nie człowiek! — krzyknął gromko.
Adaś zamilkł na długą chwilę, jakby zbierał się do dłuższej oracji, po czym zaczął mówić cicho, lecz dobitnie:
— Pan profesor jest bardzo zmęczony... Jeżeli pan profesor nie uda się na spoczynek, wtedy ja...
— Cóż będzie wtedy? — z gwałtownym niepokojem zapytał staruszek.
— ...wtedy ja wstanę i będę tańczyć... Nie wiem, co zrobię, ale coś zrobię... Niech pan profesor pójdzie się przespać!
— Nie! Nie pójdę! Nie zostawię cię tutaj jak Łazarza192...
— Ha!