— Czy wszystko w porządku?! — zawołał Kruk.

— Tak… — wyszeptała z przejęciem Daisy.

Kruk przysunął się do dziewczyny i przypiął drugi koniec liny do jej pasa. Po chwili to samo uczynił Dean.

Konstruktor zbliżył się do drzwi prowadzących na zewnątrz.

Strzałka osiągnęła już punkt zerowy i zdawała się nie poruszać.

Daisy i Dean zamarli w oczekiwaniu. Dziewczyna czuła bicie własnego serca. Za tymi drzwiami znajdował się ten inny, jakże obcy i daleki świat. Bała się poruszyć i głębiej odetchnąć.

Wsłuchała się w ciszę. Tylko miarowe tykanie mechanizmu pneumatycznego w szczycie hełmu dochodziło do jej uszu. Nagle uświadomiła sobie niedorzeczność nasłuchiwania. Przecież wokół niej nie ma już niemal zupełnie powietrza, nie mówiąc o tym, iż poprzez hełm w normalnych warunkach można usłyszeć tylko bardzo głośne dźwięki.

Nie ma zupełnie powietrza!.. Uczuła lekki skurcz w piersiach na tę myśl.

Nachylona postać Kruka drgnęła i wielkie, stalowe drzwi poczęły się wolno otwierać. Za nimi panowała ciemność.

Bernard sięgnął ręką do czoła. Na szczycie jego hełmu zapłonął reflektor, rzucając ukośnie w dół silny snop żółtego światła.