Uczuł ból, fizyczny ból w okolicy serca. Walczyły w nim na przemian to radość, że Stella będzie jego na zawsze, to uczucie, że jest ona tylko kartą rzuconą na stół, a potrzebną do wygrania atutu w postaci miotacza, to gniew o profanowanie tajemnicy ich miłości nie wyznanej nawet sobie wzajem.
Było mu też bardzo na rękę, że Summerson, wręczając dokument umowy opatrzony wielką pieczęcią i nieczytelnym, ale znanym powszechnie podpisem, uznał sprawę za załatwioną.
Zapewniwszy, że Kruk otrzyma pakiet akcji Sial Celestian Corporation i tytuł profesora w trzy dni po wykonaniu zamówienia, prezydent przeszedł spokojnie do uzgadniania reszty szczegółów pracy.
— Co i w jakiej ilości jest panu potrzebne, aby wykonać zadanie? Stawiam do dyspozycji wszystko: ludzi, energię, warsztaty…
— Proszę ekscelencję o jedno zasadnicze wyjaśnienie — przypomniał sobie Kruk. — Który miotacz ma być przebudowany? Bo ta operacja z obydwoma w trzy dni — to oczywiste szaleństwo.
Summerson udał, że się zamyślił. Wolałby dokonać przebudowy obu miotaczy, ale zdawał sobie sprawę, iż Kruk nie kłamie mówiąc o szaleństwie. W tej sytuacji wiedział dobrze, co ma odpowiedzieć, i tylko przebiegłość kazała mu grać na zwłokę.
— Tylny — odparł niedbale. — A drugi przygotuje pan w następne trzy dni. To będzie już praca znacznie łatwiejsza. Plany są przecież dla obu identyczne.
— Wobec tego proszę ekscelencję o skreślenie jednej literki i dopisanie „tylny”. Podsunął papier.
Prezydent bez słowa dokonał zmiany.
— A teraz słucham — rzekł wracając do poprzedniego pytania.