Usiadł na łóżku. Uczuł lekki zawrót głowy. „Czyżbym był jeszcze aż tak wyczerpany? A jeśli prezydent zorientował się, że młody Bradley sam potrafi zmontować miotacz? Jeśli ten zastrzyk to… to samo, co z Rosenthalem?” — przypomniała mu się rozmowa z Horsedealerem.
Z rosnącym przerażeniem stwierdził, że poczyna go ogarniać jakaś nienaturalna senność i zmęczenie.
Sięgnął do dzwonka i nacisnął go gwałtownie.
Nikt się nie zjawił.
Nie był już w stanie siedzieć i opadł ciężko na poduszkę.
— To samo, co z Rosenthalem… — wyszeptał wpółprzytomnie.
Pierwsze uderzenie
Nieznośne, piekące uczucie pragnienia… Stary człowiek z wysiłkiem otwiera opuchnięte powieki. Ciemność… Straszliwa, czarna jak smoła, dusząca za gardło ciemność spowija wszystko wokół!
Spękane wargi rozchylają się w niemym, bezgłośnym: „pić!”
Powoli wraca świadomość rzeczywistości. Wychudła dłoń unosi się z trudem i błądzi po omacku naokoło. Dźwięk uderzenia w blaszane naczynie i westchnienie…