— Pracuje. Spieszy się jak może. Właśnie przed chwilą włączyli ponownie miotacz. Prezydent odetchnął z ulgą i usiadł w fotelu. Minister ochrony zewnętrznej spojrzał na Summersona jakoś dziwnie, jakby miał żal, że wyłączenie miotacza odbyło się bez jego wiedzy i akceptacji.

— No! — ponaglił Summerson Godstona.

— Na miejsce pracy, strzeżone zgodnie z twoim rozkazem, wtargnęło kilku osobników w skafandrach.

— Ilu? — rzucił Summerson.

Godston przybrał strapioną minę.

— Nie wiesz?! Mów dalej!

— Bardzo szybko obezwładnili Jima i chcieli zabrać go z sobą, lecz policjanci przystąpili do ataku; wywiązała się walka, na szczęście z pomyślnym wynikiem.

— To znaczy? Bradleyowi nic się nie stało?

— Nie. Ranili policjanta.

— Głupstwo.