Sieć
Tom Mallet jeszcze silniej przywarł do ściany. Serce biło mu gwałtownie, krople potu wystąpiły na czole.
Osobnik w granatowej bluzie otworzył szerzej drzwi i zajrzał do pomieszczenia, w którym ukrył się chłopiec.
Snop białego światła przeciął ciemność i jasny krążek począł się ślizgać po zastawionej beczkami podłodze i ścianach magazynu.
Tom wstrzymał oddech. Krążek światła przebiegł tuż nad jego głową i zgasł. Człowiek w granatowej bluzie cofnął się i z trzaskiem zasunął drzwi.
Zapanowała ciemność. Tom odetchnął z ulgą: widocznie agent nie zauważył go. Poczekał chwilę, a następnie ostrożnie, aby żadnym dźwiękiem nie zdradzić swojej obecności, począł po omacku przesuwać się ku wyjściu. Przyłożył ucho do zimnej powierzchni metalu.
Za drzwiami zdawała się panować zupełna cisza. Chłopiec ujął metalowy uchwyt i próbował ostrożnie odsunąć drzwi.
Stawiały opór. Pociągnął mocniej. Rozległ się przytłumiony zgrzyt i jasna linia szczeliny przecięła ciemność. Tom zadrżał. Żaden jednak obcy dźwięk nie dotarł do uszu chłopca.
A jeśli on gdzieś tu zaczajony czeka, aż wyjdę? — poczuł, że robi mu się gorąco. Wiedział jednak, że nic na to nie poradzi. Usiłował uświadomić sobie rozmieszczenie najbliższych korytarzy i drzwi, skąd mógł spodziewać się pogoni. Nie było to jednak łatwe, gdyż znajdował się tu po raz pierwszy. Choć Tom w czasie licznych zabaw i wypraw poznał Celestię niemal jak własną kieszeń, jednak korytarze i pomieszczenia, w których się obecnie znajdował, były zwykle zamknięte, gdyż mieściła się tu znaczna część magazynów Sial Celestian Corporation. Chłopiec wiedział tylko tyle, że musi po wyjściu z ukrycia skierować się na prawo, gdzie za zakrętem rozpoczynał się znany mu już korytarz.
Przysunął stopę do szpary i ostrożnie, końcem buta, rozszerzył otwór. Drzwi ustępowały teraz już bez zgrzytu. Przez szparę widać było wyraźnie znaczną część przeciwległej ściany korytarza.