— Więc ty myślisz, że cała ta sprawa dałaby się załatwić u Godstona czy w sądzie? Więc ty jeszcze nie rozumiesz, że oni chcą nas wszystkich zlikwidować, tak jak to usiłowali zrobić zamykając nas od zewnątrz?
— Może chcieli, ale teraz, jeśli tamci z Towarzysza Słońca zostali zniszczeni… sytuacja mogła się zmienić. Cóż im po naszej śmierci? Chodzi najwyżej o milczenie, a na to zawsze mogę się zgodzić.
— Jesteś naiwny. Najlepiej milczą umarli..
— Więc co? Jakie widzisz z tego wszystkiego wyjście? Bo ja żadnego — denerwował się Dean.
— Wiem, że sytuacja jest poważna, ale jeszcze nie beznadziejna
— Nie wmówisz mi tego tak łatwo.
— Nie mam wcale zamiaru. Przyszedł mi jednak przed chwilą do głowy pewien plan.
— No?
— Jak wiesz, za tymi drzwiami — tu Bernard wskazał ręką na drzwi opatrzone znakami ostrzegawczymi — znajdują się urządzenia sterujące centralnego reaktora. Pomieszczenia te biegną na znacznej długości otaczając reaktor. Gdybyśmy się tam dostali, to…
Nagłe szarpnięcie drutu przerwało rozmowę.