Uczeni zaczęli już zniechęcać się do tej metody, gdy wyniki badań promieniowania Celestii rzuciły nowe światło na zagadnienie życia w CM-2. Pomiary w różnych punktach pancerza wykazały, że we wnętrzu Celestii panuje temperatura bardzo zbliżona do temperatury wnętrza Astrobolidu. Zaobserwowany rozkład promieniowania odpowiadał z niedużymi zmianami planom rozmieszczenia urządzeń, pracujących przy podwyższonej temperaturze. Mogło to być dowodem, że życie Celestii toczy się normalnym torem.
W tym samym czasie Sokolski przeprowadził wstępne badania strefy dezintegracji CM-2. Polegały one na wystrzeleniu szeregu maleńkich rakiet w kierunku sztucznego księżyca w ten sposób, aby przebiegały w różnych od niego odległościach. Próby miały stanowić sprawdzian, czy miotacze badonowe CM-2 reagują na ciała przelatujące obok tej kosmicznej wyspy. Na ostateczne zbadanie strefy dezintegracji drogą ostrzeliwania wprost było jeszcze za wcześnie z uwagi na zbyt wielką prędkość Astrobolidu. Nawet kilkumiligramowe kule papierowe mogły spowodować niebezpieczne następstwa, gdyby Celestia nie miała ochrony.
Ostrzeliwanie boczne, jak można było się spodziewać, nie dało wyników. Przewidziane planem przejście Astrobolidu w odległości 500 km od Celestii zdawało się więc nie nastręczać żadnych przeszkód. Wobec tych faktów nawet Sokolski, usposobiony dotąd pesymistycznie, nie ukrywał radości. Niemniej problem nawiązania łączności pozostawał nie rozwiązany.
— Zdobyliśmy przekonywający dowód istnienia życia w CM-2, jednak praktycznie niewiele nam to daje — otworzył naradę Krawczyk. — Stawiam wniosek, abyśmy rozważyli zastosowanie innych metod nawiązania łączności. Milczenie CM-2 może mieć dwojaką przyczynę: albo nie interesują się działaniem sondy i w ogóle nie wiedzą o naszym istnieniu, albo też — astronom zawahał się — wiedzą o tym i świadomie nie chcą nawiązać z nami łączności. W pierwszym przypadku należy chyba rozważyć możliwość…
Nie dokończył. Dźwięk sygnału poderwał Ritę z fotela.
— To oni! — zawołała radośnie, biegnąc do windy.
Wiktor pospieszył za nią. Upłynęła dłuższa chwila nerwowego oczekiwania i oto na białej ścianie ukazała się twarz Sokolskiego.
— Mamy ich! Odezwali się! I to na fonii. W tej chwili Rita próbuje nawiązać z nimi łączność. Zaraz, zaraz…
— Więc jak ostatecznie? — zniecierpliwił się Krawczyk. — Nawiązała łączność czynie nawiązała?
— Łączności jeszcze nie nawiązała, ale szukacz wielozakresowy złapał ich. Jak wiecie, szukacz nadaje nieprzerwanie, wędrując z fali na falę, nasze wezwanie po angielsku: „Halo, CM-2! Czy nas słyszycie? Czekamy na odpowiedź”. Otóż przed dziesięcioma minutami dostaliśmy odpowiedź, nieco dziwaczną, ale w każdym razie jest to głos ludzki, nadawany na krótkich falach. Możecie zresztą posłuchać z taśmy.