Wiktor znikł na chwilę i oto rozległ się jakiś obcy męski głos:
— Co lam, D a i s y, co s i f znów stał o? — brzmiały nieco zniekształcone odbiorem, dziwne słowa w języku angielskim. — Co ty mówisz?
Na chwilę zapanowała cisza i znów rozległ się tajemniczy głos: — Czemu milczysz, Daisy:1 Co to za żarty? Odezwij się, Daisy! Co? Powtórz, bo nie zrozumiałem, co m ó w i s z! Znowu nastąpiła dłuższa przerwa, po czym:
— Daisy, nie wygłupiaj się! Z kim ty rozmawiasz? Jaka fula? Daisy! — chwila ciszy. — Da i s y?
— To wszystko — odezwał się ponownie Sokolski. — Dźwięk jest zniekształcony przez bardzo duże wzmocnienie, ale zrozumieć można. Źródłem emisji jest nadajnik o nieznacznej mocy. A przecież dzieli nas od nich odległość 6 500 000 km. Po odebraniu pierwszych słów szukacz nadał natychmiast drugie wezwanie, aby słuchali nas za godzinę na tej samej fali.
— Dlaczego za godzinę? Przecież dzieli nas około 22 sekund świetlnych.
— To wina Rity, która od trzech dni nie zmieniła zawołania. Zbyt była zajęta tymi sygnałami na falach ultrakrótkich. Wracając jednak do odebranych słów: świadczą one, że zarówno pierwsze, jak i drugie wezwanie zostało przez tego człowieka odebrane — ciągnął Sokolski. — Inna sprawa, że dziwaczna ich treść wskazuje na to, iż nie miał on wcale pojęcia o tym, kto do niego mówi. Zdaje się, że pierwsza twoja teza znalazła potwierdzenie — zwrócił się w stronę Krawczyka. -Prawdopodobnie w CM-2 w ogóle nie wiedzą o naszej obecności. Teraz jednak powinni się czegoś domyślać i będą przynajmniej za godzinę czuwać na tej samej fali. No, jak tam, Rita? — odwrócił głowę spoglądając w prawo, gdzie pracowała dziewczyna.
— Jeszcze nic. Milczą. Ale chyba teraz, najdalej za godzinę, uda się uzyskać z nimi połączenie.
Minęły jednak trzy godziny, a mimo stałych wezwań nadawanych przez automat, nikt się nie zgłaszał. Rita rozpoczęła próby z wyprzedzaniem powtarzających się regularnie sygnałów odbieranych na mikrofalach. Nadchodziły one obecnie w dwudziestose-kundowych odstępach i gdy tylko Rita, wyprzedzając ich odbicie od Astrobolidu, wysyłała własny sygnał, powodowało to nagły skok gęstości, stanowiący odpowiedź na fałszywą falę.
Lecz oto, po kilkunastu takich — zakłóceniach, automatyczna stacja CM-2 nagle zamilkła. Rita była teraz całkowicie przeświadczona, że to jej eksperymenty spowodowały taką reakcję i że z pewnością lada moment ów tajemniczy głos odezwie się ponownie.