— Co to ma znaczyć? — zdziwił się Roche. — Przecież on to pisał przed chwilą?
— No właśnie. Dlaczego nie wspomina nic o zniszczeniu rakiety?
— Może jeszcze nie zostało to stwierdzone?
— Eeee… Od tego ma Lunowa.
— Mówi, że robią diabelskie sztuczki… — podsunął Tom.
— A jakby tak przyjąć, że jest więcej rakiet? — rzucił Dean.
— To też nic nie wyjaśnia.
— A może to jednak diabły? — ponowił uwagę chłopiec, lecz zajęci swymi myślami Kruk i Roche nic nie odrzekli.
— Tak — powiedział kategorycznym tonem Bernard. — Jedynym wyjaśnieniem może być to… — zawahał się —…że oni jeszcze nie zostali zniszczeni.
— Nie zostali zniszczeni? — słaby okrzyk dziewczyny zmusił ich do odwrócenia głów. Daisy uniosła się z trudem z ziemi i podeszła chwiejąc się do biurka.