Winda zatrzymała się. Jack otworzył drzwi i zwrócił się do towarzyszy:
— Zostawimy drzwi otwarte i jeśli nawet tym drabom zechce się tu wracać, to niech idą piechotą. Możemy sobie spokojnie zwiedzić oś.
— A jak tam który jest jeszcze na górze?
— No to nogi za pas i wprost do windy.
— Ale z ciebie mądrala, prezydencie! — zawołała z podziwem Mary. Jack uśmiechał się z zadowoleniem.
— Zanim zdążyliby się tu przywlec piechotą, będziemy z powrotem. Mamy czas obejrzeć wszystko dokładnie.
— A czy byłeś tam kiedy? — zapytał jeden z chłopców.
— Rozumie się — odrzekł Jack wydymając wargi. — Ja znam każdą dziurę w Celestii. Trzeba jednak, żebyście i wy wiedzieli dobrze, gdzie, co i jak. Dlatego musimy korzystać z okazji. Te składy są zawsze zamknięte na klucz i tylko teraz, po tych awanturach, zostawiono je otwarte.
— Czy wiesz, Jack, że ta kobieta, co zginęła razem z Krukiem, to moja kuzynka? Daisy — ta, co była reporterką u Greena? — przypomniało się Mary.
— Wiem — skinął głową Jack. — Ale nie masz co o tym rozpowiadać.