— Masz tu pieniądze, bo pewnie będziesz musiał parę razy dzwonić — powiedziała kładąc garść monet.

Został sam.

Zbywając wzruszeniem ramion pytania rodziców podążył na wyznaczone miejsce. Snując różne domysły usiłował odgadnąć cel dziwnego rozkazu.

Lecz oto po kilku minutach oczekiwania w słuchawce odezwał się znajomy głos Toma Malleta:

— Jack, to ty?

— Ja — wyszeptał z przejęciem chłopak.

— Tu Tom. Słuchaj. Musisz poszukać Letta Cornicka. Znasz go?

— No, chyba. To ten, co robił u Frondy'ego, a potem u Kuhna?

— Ten sam. Znajdziesz go i powiesz mu, żeby zadzwonił o jedenastej pod numer tej budki. Nie nawal, Jack, bo to bardzo ważna sprawa.

— Zrobi się — zawołał ochoczo chłopak. — A ty skąd dzwonisz?