— A skąd bierzecie paliwo… chciałem powiedzieć: ciało pośredniczące, no, ten arotern? — jąkał się Green wytrącony zupełnie z równowagi.
— Bezpośrednio z powierzchni Astrobolidu. W czasie pracy silnika z zewnętrznej warstwy powłoki Astrobolidu odrywają się nieustannie pojedyncze atomy. Pozbawione większości elektronów, już jako jony zostają przyśpieszone do tej ogromnej prędkości. Proces ten przebiega pasmami przesuwającymi się po całej powierzchni statku. W ten sposób Astrobolid jak gdyby nieustannie zrzucał z siebie coraz to nowe warstwy powłoki, przy czym w chwili startu masa odrzucanej materii przekraczała znacznie dwie tony na sekundę.
— Dwie tony?
— Obecnie, przed zatrzymaniem się Astrobolidu obok Celestii, ubytek masy wynosił w przybliżeniu już tylko 90 kg na sekundę, gdyż masa naszego statku zmalała 25 razy.
— To aż tyle kosztowało państwa spotkanie z Celestia? — zaciekawił się Green.
— Nie. Najwięcej masy utraciliśmy w czasie startu, bo aż l 040 000 ton, teraz zaś tylko nieco ponad 200 000 ton. Astrobolid zużywa cztery piąte swej masy dla osiągnięcia prędkości 10 000 km/sek. Obecnie waga jego wynosi 52 000 ton.
W oczach Davida pojawiły się ironiczne błyski.
— No, to jeśli będziecie nadal tak szastać waszymi zapasami, niewiele w końcu zostanie z waszego statku.
— Nie więcej jak 2000 ton — odparł uśmiechając się Kalina. — Wystarczy, by zbudować w układzie planetarnym Proximy Centauri z pierwszej lepszej planetoidy lub większego meteorytu nowy Astrobolid.
— Z planetoidy? Co to takiego? — zdziwił się Green.