W progu stał Kalina uginając się pod ciężarem uwieszonych u obu jego ramion gości.

— Nie! Nie, już nie mogę! Gdzie tu fotel? — stękał Green ciężko dysząc.

— To nie dla nas. Jak wy tu możecie żyć? — wtórował mu cienko David.

Suzy zerwała się z miejsca i krztusząc się ze śmiechu podbiegła do Greena. Również Dean podniósł się z wysiłkiem z fotela i podszedł do przybyłych. Odczuwał jakieś podświadome zadowolenie, że tamci dwaj jeszcze silniej niż on zareagowali na wzrost przyśpieszenia.

— Widzę, że ziemskie ciążenie nie bardzo panu odpowiada — rzekł z przekąsem do pulchnego Davida pomagając mu dowlec się do najbliższego fotela.

— Daj mi pan spokój. Łatwo mówić, gdy się ma takie bicepsy. A mówiłem, że nas tu urządzą… — dorzucił szeptem i opadł ciężko na fotel.

— Wszystko tu u państwa takie super… — podjął Green, któremu miękkie poduszki fotela przywróciły szybko dobry humor. — Nawet ciążenie u was super. Ale może tak mógłby pan choćby na czas naszej wizyty zrobić coś z tym superciążeniem?

— Owszem — odrzekł Kalina. — Pomyślałem już o tym i gdy będziecie stąd wychodzili, zmniejszę na chwilę prędkość rotacji naszego statku.

— A, to świetnie — ucieszył się Green i zapominając zupełnie o niedawnych przygodach zapytał: — Więc to jest wasza biblioteka? A gdzie książki?

— Na Ziemi już tylko w niewielkim stopniu korzysta się z dawnego sposobu wydawania książek. Tyle obecnie ukazuje się dzieł, że świat musiałby się zamienić w jedną wielką bibliotekę. Poza jakimiś specjalnymi, bibliofilskimi wydaniami, książki produkuje się dziś w formie taśm.