Osłupienie malujące się na twarzy dziewczyny stropiło przybysza. Teraz dopiero uświadomili sobie, że Stella nie wie nic, co zaszło po jej wyjściu,
— Niech się pani uspokoi — powiedział serdecznie Horsedealer. — I w naszym świecie dzieją się cuda. Cuda prawdziwe, dokonywane przez naukę.
Nie zrozumiała. Oparta o ścianę stała nieruchomo, z zamkniętymi oczami. Sokolski wziął ją za rękę i lekko uścisnął.
— W tym, co się stało, nie ma nic niezwykłego. Uspokój się. Na Ziemi już ponad cztery wieki znane są sposoby przywracania życia w pewnych przypadkach.
— Bernard Kruk będzie mógł za parę dni powrócić na Celestię. Spojrzała na Sokolskiego z lękiem.
— Przecież… on… umarł,
— Umarł, nie umarł — uśmiechnął się Sokolski. — To, że serce, płuca i mózg przestały funkcjonować, nie oznacza jeszcze całkowitej śmierci. Jest to tak zwana śmierć kliniczna. Dopóki tkanki i komórki żyją, można jeszcze zmarłemu przywrócić życie.
— Właśnie pan Sokolski — podchwycił filozof — przykładając ten guzik do szyi Bera, zrobił mu jakby zastrzyk do rdzenia, gdyż najszybciej następuje rozkład komórek kory mózgowej. Zastrzyknięty środek rozchodzi się po całym organizmie. W ten sposób okres między śmiercią kliniczną a śmiercią całkowitą został przedłużony z niewielu minut do blisko dziesięciu godzin.
— Całe szczęście, że zdążyliśmy przybyć jeszcze w okresie śmierci klinicznej — wtrącił Sokolski. — Kilka minut spóźnienia i mogło być za późno.
— Ale on przecież był zabity — nie mogła w żaden sposób pojąć Stella.