Dopiero ponowiona propozycja odwiedzenia Bernarda zaniepokoiła ją. Zaczęła się mętnie tłumaczyć, że jest bardzo osłabiona. Sokolski z uśmiechem wysunął argument, że w Astrobolidzie znajdzie się na wszystko lekarstwo. Jednak nie chciał specjalnie nalegać widząc, że Stella nie okazuje zbytniego entuzjazmu.

Po wizycie Sokolskiego dziewczyna poczuła się lepiej. Ponure wspomnienie wczorajszego dnia jakby nieco oddaliło się i przybladło. Po południu nie mogła usiedzieć w swym pokoju i poszła na basen, był jednak zamknięty. Za to w dzielnicy handlowej panował duży ruch. Grupy ludzi gromadziły się na skwerach, żywo dyskutując ostatnie wydarzenia. Wszędzie wrzała praca. Usuwano pośpiesznie zniszczenia powstałe w czasie walk.

Na skwerze Greena spotkała kuzynkę Ellen — córkę Kuhna. Była bardzo zdenerwowana, gdyż ojciec jej znajdował się nadal w areszcie. Prosiła Stellę, by wywiedziała się od Horsedealera, jakie są zamiary nowego rządu wobec członków „wielkich rodów”.

Po powrocie do domu Stellę ogarnęło znów przygnębienie. Myśl jej wracała uparcie do strasznej sceny sprzed dwu dni. Przysłana do jej pokoju przez Horsedealera kolacja pozostała nietknięta. Zażyła trzy nasenne proszki i położyła się na tapczanie.

Obudziła się dopiero następnego dnia około południa, z silnym bólem głowy. Teraz siedziała samotnie w swym pokoju, a przykre wspomnienia poczęły ogarniać ją z nową siłą. Jednocześnie odczuwała pragnienie czyjejkolwiek obecności. Przypomniała jej się wczorajsza prośba kuzynki Ellen. Uczepiła się kurczowo myśli zobaczenia się z Horsedealerem.

Wyszła na korytarz. Panowała tu cisza, tak obca dotychczasowym dniom pełnym zgiełku. Tylko dwóch ludzi strzegących drzwi gabinetu prezydenta rozmawiało półgłosem.

Stella podeszła do nich.

— Czy prezydent Horsedealer jest u siebie?

— Tak — kiwnął głową starszy ze strażników, a młodszy dorzucił:

— Teraz odbywa się ważna narada rządu.