— No cóż — wzruszył ramionami Roche. — Wobec tego — trudno. I nie patrząc na dziewczynę ruszył ku wyjściu.
Ściana rozsunęła się bezszelestnie. Stąpając cicho po miękkim dywanie Stella podeszła do tapczanu. Wyraz zawodu odbił się na twarzy dziewczyny: gościa nie było. Widocznie jednak nie poszedł jeszcze na basen i był gdzieś w pobliżu, bo niebieska bluza leżała przerzucona niedbale przez poręcz fotela.
Wzrok Stelli zatrzymał się na wąskiej szparze w rogu pokoju, przecinającej półmrok pionową smugą światła. Ruchoma ściana łącząca bibliotekę z gabinetem prezydenta była nie domknięta. Chwila wahania — i dziewczyna ostrożnie zbliżyła się do otworu.
W jasnym świetle stojącej na biurku lampy ujrzała pochyloną nad planami postać
Sokolskiego. Okazało się, że ten dziwny, odpoczywający zaledwie cztery godziny na dobę Ziemianin ustal tym razem jeszcze wcześniej.
Spojrzenie Stelli ślizgało się po z lekka sfalowanych ciemnych włosach nad wysokim czołem, po silnych, opalonych ramionach, jakby wykutych z jednej bryły metalu, to znów zatrzymało się przez chwile na rozchylonych wargach, które drgały, jakby towarzysząc ręce kreślącej coś na papierze. Dziś wydawał się jej jeszcze piękniejszy, choć może mniej „boski”. Jaka szkoda, ze już dziś opuszcza Celestię. Usiłowała odpędzić od siebie te myśl, ale na próżno. Świadomość, że Sokolski wyjeżdża, a ona zostaje, przejęła ją takim żalem, iż uczuła łzy cisnące się pod powieki.
„Musze powiedzieć mu prawdę — powtarzała sobie, lecz zarazem wiedziała, że dziś jeszcze nie potrafi zdobyć się na odwagę. — Jednak musze. Choćby tylko w zwykłej rozmowie, choćby tylko dowiedzieć się, czy wyjeżdża…” — myślała, wiedząc jednak, że nie stać jej będzie na taką śmiałość. Ją, która przecież jako córka prezydenta Summersona pierwsza wyznała miłość Krukowi.
Bernard Kruk…
Wzrok dziewczyny ześliznął się z postaci Sokolskiego na ciemną, rdzawą plamę o nieregularnych konturach rysującą się na środku wielkiego dywanu, tuż przed biurkiem.
Wzdrygnęła się raptownie. Ten ponury dzień, dzień śmierci Kruka, zamknął w jej życiu jeden rozdział, a otworzył drugi.