— Zbrodnia? W każdym razie mniejsza od zamordowania Rosenthala przez pańskiego ojca. Wie pan, że ten uniwerproduktor sterowany jest z odległości i ze względu na wysoką temperaturę i promieniowanie towarzyszące produkcji aroternu nikogo wówczas nie będzie na Celestii II.

— Ale to uniemożliwi nam powrót na Ziemię! Przecież eksplozja ta rozniosłaby w pył całą nową Celestię.

— No, cóż, trudno…

— Ja tego nigdy nie zrobię!

— Niech się pan nad tym dobrze zastanowi. Hańba pańskiego ojca spadnie i na pana. Czy myśli pan, że po ujawnieniu mordercy Rosenthala Horsedealer czy ci ludzie z Astrobolidu będą mieli do jego syna zaufanie?

— Ja nie wierzę, żeby mój ojciec był mordercą!

— To wszystko, co chciałem panu powiedzieć! — odezwał się głos. — Czekaj pan na dalsze instrukcje. Nie potrzebuję chyba dodawać, że każda próba zdrady oznacza śmierć… Od tej chwili będzie pan pod naszą stałą obserwacją.

Światło zgasło raptownie.

Uczuł, że jakieś ręce znów go obezwładniają i okręcają głowę płachtą.

Po kilku minutach znalazł się w windzie, która zjechała w dół.