Naraz odczuł złośliwą radość. Wyobraził sobie, jakie przerażenie musiało ogarnąć współuczestników spisku, gdy zorientowali się, że zostali oszukani i pozostawieni w Celestii. Lecz zadowolenie to trwało krótko.

— Teraz będą mieli wątpliwej wartości pociechę, że Green poniósł klęskę. Nie doczekają się jednak tego, by zasiadł wraz z nimi na ławie oskarżonych.

Trwał dłuższy czas w zamyśleniu. Potem sięgnął do kieszeni i wyjął notes.

— Tak nie wypada odejść — mruknął do siebie i zaczął pisać: Profesorze Horsedealer!

Przykro mi, że nie potrafiłem uszanować zaufania, jakim darzyliście mnie — Pan, Profesorze, i Bernard Kruk. I chociaż daleki jestem od skruchy i bynajmniej nie uważam swych nie spełnionych zamiarów za głupie i szaleńcze — czuję się w obowiązku złożyć niniejsze zeznanie, które pozwoli ocenić we właściwy sposób mój udział w wydarzeniach ostatnich kilku godzin.

Bytem przywódcą i organizatorem spisku, zmierzającego do opanowania statku międzygwiezdnego — Astrobolidu — i do uniemożliwienia zarówno Celestianom, jak i ludziom przybyłym z Ziemi, powrotu na tę planetę.

Jestem w pełni odpowiedzialny za przygotowanie zamachu na Celestię II, jakkolwiek projekt ten nie zrodził się cii mojej głowie i wykonania jego nie uważałem za rzecz konieczną dla realizacji moich własnych planów. Moje własne, ukryte cele całkowicie odbiegały od celów innych przywódców spisku. Chciałem ukraść statek międzygwiezdny dla siebie, aby w układzie planetarnym gwiazd Alfa Centami założyć nowy ludzki świat. Jako zalążek nowego społeczeństwa dobrałem sześciu chłopców i sześć dziewcząt. Mieli stać się nie tylko załogą zdobytego statku… Całkowita odpowiedzialność za udział tych młodych ludzi w spisku spada na mnie. Przyznaję się również do zamiaru porwania siłą jednej s uczestniczek ziemskiej ekspedycji — Rity Croce, którą miałem zamiar uczynić współwładczynią i pierwszą matką nowej ludzkości.

Chciałbym tu dodać, jako „okoliczność łagodzącą”, że plan mój nie zmierzał absolutnie do uniemożliwienia Celestianom powrotu na Ziemię. Nawet zniszczenie Celestii II — co z mojego punktu widzenia byłoby tylko złośliwością wobec pewnych durniów, którzy musieliby ponosić konsekwencje swego głupiego pomysłu — nie przekreśliłoby możliwości waszego powrotu, przy odległości Celestii od Ziemi nie przekraczającej miesiąca biegu światła.

Na tym kończę moje zeznania.

Gdy list ten dotrze do Pana, Profesorze, nie będę już należał do waszego świata. Proszę zarówno Pana, jak przewodniczącą Astrobolidu, byście oszczędzili mi przykrości budzenia mnie do życia, jak również nie wyłączali strefy dezintegracji.