— Może tamto legendarne piekło jest lepsze od piekła Celestii? Oczywiście, są to bardzo mgliste hipotezy, ale nie powiem, abym dotychczas znalazł przekonywający dowód przeciw nim. Tak samo jak nie ma żadnych przesłanek, aby posądzać „wysłanników piekieł” o zniszczenie centrali.
— A więc jeśli nie oni, to kto i w jakim celu ostrzeliwał Celestię? Nie chce mi się wierzyć, aby mogli to zrobić ludzie. Może to zresztą jakiś straszliwy zbieg okoliczności…
— Nie sądzę — odpowiedział wolno Horsedealer patrząc w ziemię. — Pamiętam zbyt dobrze jeszcze jedną eksplozję: eksplozję, która z pewnością nie była zbiegiem okoliczności.
— Jaką eksplozję?
— Tak, konstruktorze Kruk. W 2373 roku, czyli 33 lat temu dokonano również potwornej zbrodni, wywołując celowo eksplozję wielkiego rezerwuaru w zakładach chemicznych Sialu.
Bernard spojrzał ze zdziwieniem na Horsedealera. Słyszał wprawdzie od matki, że to nie była zbyt czysta sprawa, lecz nie przypominał sobie szczegółów i wydawało mu się, że Horsedealer przesadza w oskarżeniach. Przeszło mu przez głowę, że może stary nauczyciel cierpi na jakąś manię i wszędzie doszukuje się zbrodniczych intryg. Może wszystko, co mu tu naopowiadał, to tylko urojenia.
Już chciał wyrazić swe wątpliwości, gdy gwałtowna zmiana w zachowaniu się filozofa nie pozwoliła mu podjąć dyskusji. Oczy Horsedealera zgasły, a twarz nabrała wyrazu tragicznego smutku i rezygnacji.
— Już trzydzieści trzy lata… — wyszeptał ledwo dosłyszalnie. — Trzydzieści trzy lata… Raptownie wstrząsnął głową, jakby chciał odpędzić złe myśli.
— No cóż — uśmiechnął się blado do Bernarda. — Miewa się czasem takie chwile słabości, gdy wspomnienie tego, co odeszło i nigdy nie wróci, zasłoni na moment człowiekowi świat. Ale to nic, może to i potrzebne, że zbyt dobrze pamiętamy ciemne chwile naszego życia.
— To wtedy zginęła pańska rodzina? — zapytał nieśmiało Kruk przypominając sobie, że ktoś mu p tym już kiedyś mówił.