— A czy można zmienić ten program i zmusić radar do skierowania miotacza przeciwko ciału przebiegającemu obok Celestii? — zapytał prezydent.
— Można, ale… Nie wiem, czy mogę się tego podjąć…
— No? — zmarszczył brwi Summerson. — Konstruktorze, proszę pana o wyjaśnienie. Bernard zawahał się na moment.
— Będę szczery: jest to dla mnie zupełnie nowe zagadnienie. Aparatura zawiera bardzo złożone elementy elektroniczne, których nikt nie produkuje. Należałoby opracować nowy układ sterujący miotaczem, o innym programie działania, zbudowany z elementów, którymi obecnie dysponujemy. Są to niestety elementy o dość wąskim zakresie czynności i dużej zawodności. Stąd podstawową zasadą konserwacji urządzeń Celestii jest niewymienianie elementów działających sprawnie od wieków. Moim obowiązkiem jest ostrzec pana prezydenta, że przebudowa miotacza zwiększy niebezpieczeństwo zderzenia z ciałami kosmicznymi. Można je co prawda zmniejszyć poprzez dublowanie zespołów…
Summerson, który przez cały czas wpatrywał się w twarz konstruktora, zerwał się z miejsca.
— Pan musi skonstruować taką właśnie aparaturę! Ile czasu to panu zajmie?
— Trudno powiedzieć. W każdym razie nie mniej niż pół roku.
— Pan żartuje! — Summerson rzucił się gwałtownie. — To wykluczone!
— Niestety, zadanie przekracza nie tylko moje siły, ale i możliwości technologiczne naszego świata.
Prezydent zagryzł wargi i przez chwilę wpatrywał się w plątaninę figur geometrycznych, zdobiących przeciwległą ścianę.