stały w sklepieniu nocy, w milczenia ogromie.

Tacy byli żołnierze, którzy bez mundurów,

w cywilnych czapkach, z bronią zza pasa wydartą

stali u serca ziemi jak burzliwe chmury

przeciw wierze bezsilnej i miłości martwej.

A tamci jeszcze bliżej. Więc ujęli w ręce

broń jak rzeźbiarz, co dłuto ujmuje z namysłem,

aby wyciąć nagrobny pomnik, w takiej męce,

w takim bólu krzesany, aby czyny wszystkie,

wszystkie cierpienia i burz grzywy wciosać