nauczyłyście wy nas wierzyć

i to był kostur nam na drogę,

i z nim się resztę burz przemierzy.

Których nam nikt nie wynagrodzi

i których nic nam nie zastąpi,

lata — ojczyzno złej młodości,

trudnej starości dniu narodzin.

Bogu podamy w końcu dłonie

spalone skrzydłem antychrysta,

i on zrozumie, że ta młodość