co wyrastają niby skał mocarny obryw

nawet tutaj na ziemi? — To są te nadzieje.

Jeśli w popiele zgrzebnym taki blask podobny

bożym chyba zamysłem przed oczy się jawi —

nic są te ciemne ciała, które zbrodnia trawi,

nic są te dymy czarne, ta kurzawy ciemność.

To wszystko nic. I żadna trumna nadaremno.

Bóg tchnął jasność. On mocą łagodnego wiosła

pchnął fale burz tajemnych i lawy stuleci,

i co woda pobrała — to woda odniosła.