A to jest róża świata, w której dnie spoczywam,

której płatki przejrzyste jak stronice czasu

On obraca powoli. Jak listki atłasu18

zwierząt ciepłe języki na ciele i grzywa

wiatru powiewa lekko. W mroku wielkie zwierzę

przeciąga się, by prężność swą do mnie przybliżyć,

i ptak wysoko śpiewa, aby niebo zniżyć

i aby się tym bliższe stały chmury ziemi,

spadły z nieba mórz krople w mleczne ciała dolin

i tak obłoki chłonąc leżą między niemi,