Mazowsze moje. Płasko, daleko —

pod potokami szumiących gwiazd,

pod sosen rzeką.

Jeszcze tu wczoraj słyszałem trzask:

salwa jak poklask wielkiej dłoni.

Był las. Pochłonął znowu las

kaski wysokie, kości i konie.

2

Zda mi się, stoi tu jeszcze szereg,

mur granatowy. Strzały jak baty.