I prosili głosem smukłym: tam

chcemy na dół wrócić, gdzie śpiewnie

rosną ciała wygiętych gam

i szumiące jak ulewa modrzewie.

A na dnie płakali jak dzwonek,

powracali jak pęcherz wodny

i milczeniem tylko wiało od nich,

usta ziemi całowali zielone.

I na ląd wesoły nie zeszli,

i na dno nie spłynęli jak kamień,