Dni wymyślone w pół-ciemnych pokojach

(drżą ciemną krepą2 firanki wiejące)

i w szarym pyle zgęstniałego kurzu

tarza się ciemne, zmierzchające słońce...

Pokój jest stary, cichy, staroświecki

(wiszą portrety jakichś znanych twarzy,

na który widok serce w piersi tłucze

i których oczy wrzątkiem serce parzą).

Cicho brzęczące stare fortepiany

grają dostojnie, cicho i powoli,