na pośmiewisko i na kłamstwa wieków.

Przez drogi cierpkie, dalekie i gorzkie

po coś tu do nas przyszedł, boże czy człowieku?

I w końcu

kłamstwem rozcięli przymknięte powieki,

pękł kobalt nieba szorstkim poszumem błyskawic,

niebo spłynęło szybkim w horyzont odbiegiem

kroplami sinymi mleka ciszę zadławić.

Zastygła wolno krew na zwiędłych kartach księgi,

przechodzą bose nogi w pyle, jak co dzień