Czart

Melancholijne damy o rękach z żółtego wosku,

kukły z oczami z fałszywych obłoków,

pobladłe wargi zanurzają w spokój

jak w białe futro troski.

Łuki wygięte trąby i skrzypiec zerwane struny

wiszą na ścianach, na ukos na stłuczonych oknach.

Widma zmierzchliwe biorą znużenie w słomiane palce

i jak soczewkę pomniejszającą wznoszą do oka.

A sale puste; ktoś echo rozlał i zmroził.