Do przyjaciela

J. Andrzejewskiemu

Jak daleko jest od słowa do słowa!

A dalej chyba do mocnego jak sosna

wypełnienia się w uśmiechach prostych,

które wiążą jak wstążka rzeki

powitania, boje nasze dalekie.

Cóż jest więcej nad gest niewidoczny,

przerzucony jak zielona struna

nad miastami huczącymi w łunach,