choć ziemia była jak jaśminów pęk,

błogosławiącą rękę taką samą,

łączący z niebem ton — źródlany dźwięk.

A oto mamy niebios złoty namiot,

przestrzeń jak morze żywą — a nie szklaną,

z której powstaje się i schodzi w nią,

błogosławiącą rękę taką samą,

pod którą głowy jak łzy w oczach drżą.

A tylko trzeba pojąć głos i hasło,

bo jeden krok jest jak żołnierza krok,