z którego żółte kwiaty wyplusną, brzózek szelest

jak sieć, abyś poczuła przy ich lekkości śmielej

swój lot jak płomyk drżący, bolesny a pragnący,

by popłynęło w tobie jak szumny strumień słońce.

Ciało mojego ciała i blasku moich pragnień,

niech ci się we śnie gałąź niebieskiej chmury nagnie

i niech ci da jak owoc jaskółkę w piersi małe,

której by w sercu trzepot nauczył, jak kochałem

i jak ja ciebie ciosam w tej bryle nieobrotnej,

w swojego ciała drewnie, w myśli swojej samotnej.