aby smutnym dziewczynkom twarz jak orzech gnieść,

i słuchać w płaczu cichym zwycięstwa i śmiechu

swojej strasznej postaci jak uschnięty badyl

natchniony śmiercią, lub serc wodospadem,

który się w ciemność toczy. Znowu dym spowija

i snem przybitą leżąc umieram. Wiek mija.

O! Zatrzymać! Milczenie. Widzę jeszcze ludy

i naród pod kopułą, gdzie szalone wozy

wypruwają z obłoków deszcze krwawych nożyc.

I pada mór i ludzie wypłoszeni