tęsknię za tobą — patrząc,

oczy mi popieleją,

wiedzą, że nie zobaczą.

A z ciebie gorycz płynie

jak w niebo dym spokojny,

dzień jak liść kruchy się zwinie

i ptak, co w śpiew niezbrojny.

Przysiadają na mnie modlitwy

przelotne, ach, przelotne.

Elementarne bitwy,