pociąg przepełźnie cicho w gęste gardła torów.

Gdy noc zakisi niebo zimnej czerni norą,

długim westchnieniem stanie na ostatniej stacji.

Kiedy szyny zagwoździ ślepy, twardy bufor,

nos zasypie świadomość żółtym śniegiem próżni8,

z daleka przejdzie we mgle głuchoniemy dróżnik

z zapaloną latarnią, która zgaśnie w zmroku.

1939

* * * (Nie płacz...)

Nie płacz, to ja nastaję w siwych czapach mgieł,