nie nadgryzionym myślą, słodkawym owocem

i wtedy szczęście biczem gwiezdnym zatnę

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

teraz jestem ja i te puste dni brunatne...

jesień 38 r.

Sonet — morze

Noc się w morzu zatapia na ciemną żałobę —

kiry czernią zaleją dawności odpryski

odbijane nad ranem w gładzi zimno-śliskiej

i pochylą się ciemnią nad byłości grobem.