Muszę odejść... noce drżą w napiętych żaglach.

Muszę odejść... droga pijana się słania,

płótna wzdyma cisza szalejąca, nagła,

latarniami noc znów elegie wydzwania.

Nie żegnajcie... morze opiło się wiatru,

niespokojne, szarpie grzywy szkła rozbite,

gorzkie bryzgi piany ślady statków zatrą

i odpłynę srebrnym argonautów33 mitem.

W słonych zmierzchach schodzę na białe wybrzeża,

w szeleszczące puszcze wilgotne jak barwy,