Jest to pióro anielskie zapomniane w śnie,
które upuścił Bóg, gdy spał. Gdy padło w ogień,
poczyna rzeźbę w nim. Jak w skrzepłą krew
zanurza się; jest dłutem w sobie, które z trwogi —
przed naszymi oczami wzbija cichym kłem
zamki doniebne, którym światło progiem,
a każdy kamień jest żyjącym Bogiem.
Noc. Para bucha. Konie w biel poniosły,
rosną głazy przejrzyste, układając kształt,
każdy kształt w bryłę zamków, co jak drzewa rosnąc