Nie umiem ulic na pamięć,

tylekroć powtarzanych, nie znam zwykłych torów.

Szatan przysiadł na chmurze księżycem,

księżycem upływa nieostrożny rok.

Codzienny postój. Za uliczką przedmieść czeka

narożny sarkofag,

o który roztrzaskam wzrok.